Tagi
RSS
wtorek, 22 lutego 2011
GIMNASTYKA FOTOGRAFICZNA – ZNIKAJĄCY PUNKT

Jeżeli nudzi Was siłownia i nie lubicie zbiorowej musztry na fitnessie,  kupcie sobie aparat fotograficzny. Jest to równie dobry przyrząd sportowy, jak wszystkie inne.  Za jego pomocą  można wykonać ćwiczenia, za które  normalnie słono byście zapłacili.  Zwykła lustrzanka trzymana w ręku może być ciężarkiem, służącym do rzeźbienia bicepsów i mięśni szkieletowych kręgosłupa, zwłaszcza jeżeli doczepicie do niej porządny teleobiektyw. Obiektyw makro świetnie nadaje się do przysiadów czy ćwiczeń padnij-powstań. Liczba ruchów i ich kombinacji, które możesz wykonać przy okazji robienia zdjęć, jest nieograniczona. Miłośnikom sportów ekstremalnych można polecić wspinaczkę na drzewo w poszukiwaniu ptasich gniazd czy salto w celu uzyskania efektu łomograficznego. Jednak najpierw, aby nie narazić się na złamanie karku, warto spróbować czegoś bezpieczniejszego. Proponuję proste, ale urozmaicone ćwiczenie: „pogoń za wiewiórką”.

wiewiórka - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

Wiewiórki to, jak wiadomo, zwierzątka ogólnodostępne w miejskich parkach, więc nie trzeba jechać do Puszczy Białowieskiej. Podchodzą dość blisko, więc nie trzeba dysponować obiektywem 500 mm z telekonwerterem, wystarczy zoom mniej ambitny. Jednocześnie są to zwierzątka bardzo ruchliwe i, o ile lubią orzeszki, to pozować nie bardzo. Trzeba się nieźle nabiegać za znikającym punktem i wciąż zmieniać punkty widzenia. I to zarówno ciałem, jak i parametrami naszego aparatu.

wiewiórka - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

Tak więc to doskonała gimnastyka dla ciała i dla umysłu. Nawiasem mówiąc, wszystkie parametry ekspozycji warto ustawiać manualnie. To na pewno wpłynie korzystnie na nasz refleks i wzrost przeświadczenia, że to my panujemy nad narzędziem, a nie ono nad nami. No i uzyskamy efekty, jakie nigdy nie przyszłyby do głowy programowi automatycznemu. Zobaczycie, że taka gimnastyka to doskonały lek antydepresyjny, ponieważ wpływa na wydzielanie endorfin równie dobrze, jak zwykły fitness, a może nawet lepiej, bo potem czeka Was przeglądanie efektów Waszej pracy i niemało śmiechu – gdy zobaczycie, jak to wiewiórka Was wyrolowała i wypadła z kadru, pozostawiając tylko koniec swojej kitki, i niemało dumy, jeżeli chociaż na paru fotkach udało się ją upolować…

wiewiórka - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

17:52, monika.kielbowicz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 lutego 2011
Lubię popełniać błędy.

Mówić niegramatycznie, robić niemądre kroki i pstrykać nieostre zdjęcia. Narażam się wtedy, co prawda, na ostrą krytykę, ale „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”, jak pisał pewien polski poeta już dawno temu. Inny polski poeta, Miron Biłoszewski, nigdy nie pisał poprawnie. „Muzo/ Natchniuzo/ tak/ ci/ końcówkuję/ z niepisaniowości - błagał boginię o natchnienie – natreść/ mi/ ości/ i/ uzo”. Hmmm..

Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

Najbardziej uznani w nowoczesnej kulturze artyści popełniali błędy, ale z błędów czynili nową sztukę, którą dopiero potomni docenili. Na przykład impresjoniści byli opluwani przez krytyków i publiczność za brak konturów i klasycznej kompozycji,  za to, że nie mieszali barwników na palecie, tylko pozostawiali to oku oglądacza. Impresjoniści zostali posądzeni o niechlujność, nieznajomość podstawowych reguł i brak wykształcenia.

Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

Jeden z najwybitniejszych artystów popełniających błędy malarskie, podobno za życia  nie sprzedał żadnego obrazu. Dlaczego dzisiaj jego nieostre pociągnięcia pędzlem Japończycy kupują za grube miliony, a nie kupują tak chętnie obrazów tych, którzy malowali bezbłędnie - ostro i klasycznie?  Mam na myśli oczywiście Vincenta van Gogha, który żył i zmarł w nędzy , kompletnie niedoceniony, uznany za świra pozbawionego zdolności racjonalnego konturowania i komponowania. Sama  często, na przekór podręcznikom fotografii, popełniam błędy. Skończona kompozycja i ostrość – nie ma nic nudniejszego. Na pierwszym planie z prawej - głaz, na drugim, postać, w oddali górskie klimaty. Albo inne, równie nudne rozwiązania. A dlaczego by nie wyłączyć autofokusa lub nie zmasakrować klasycznej kompozycji? Oczywiście nie dlatego, żeby zasłużyć na miano artysty, bo to jest udziałem nielicznych, ale dlatego, że to dobra zabawa, która nieco uwalnia wyobraźnię. Nawiasem mówiąc, sztuka impresjonizmu nie rozwinęłaby się bez fotografii, bez jej ulotności i nieprzewidywalności, a sztuka fotografii nie rozwinęłaby się bez związków z malarstwem. Wyrazem tego mariażu jest piktorializm, mój ulubiony i niedościgły sposób opowiadania o świecie. Niestety, chyba nigdy nie popełnię tak rewolucyjnych blędów…

Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

19:25, monika.kielbowicz
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 lutego 2011
Mężczyźni są piękni…

usta - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

Kiedy podróżujecie metrem czy innym środkiem komunikacji zbiorowej, wykonajcie proste ćwiczenie początkującego fotografa. Mam na myśli kadrowanie  obrazu. Nie skupiajcie się jednak na długich nogach w mini czy dużych i wyrazistych oczach ryczących dzieciątek. Spójrzcie przychylnym okiem na męskie usta.

usta - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

Pewnego  dnia, po ładnych paru latach zajmowania się fotografią i patrzenia na świat przez różne soczewki obiektywów, nagle odkryłam, a było to w metrze warszawskim, dlaczego  Panowie nie poprawiają sobie urody szminką, błyszczykiem czy botoksem.

usta - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

Przynajmniej większość. Męskie usta są po prostu klasycznie piękne, klasycznie rzeźbione i klasycznie naturalne. Wyraziste wargi, delikatne i wrażliwe, pięknie obrysowane marmurowym konturem. Siła i szlachetność, sztuka i życie. Wszystko kryje się w męskich ustach, tak niedocenianych w czasach parytetu, a wyniesionych na niejeden piedestał w Atenach za czasów Peryklesa. Męskie były nawet usta samej bogini mądrości, patronki tego polis, które można było podziwiać w Partenonie. Nie bez przyczyny Grecy urodę męską cenili bardziej niż kobiecą, nie bez przyczyny człowiek witruwiański epoki Renesansu to mężczyzna. Nie bez przyczyny dziś powstają teorie, że Mona Lisa też była mężczyzną. Nie chcę dyskredytować urody kobiecej i kobiecego piękna, ale myślę, że czasem warto nie ulegać stereotypom własnych czasów.

usta - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

Moje obiektywy pozwoliły mi porzucić zwykłe tory myślenia i spojrzeć na mężczyzn trochę inaczej.  To oni w naszych czasach nie są rozumiani, to ich zmusza się, by udawali - raz wojowników Wikingów, a raz gospodynie domowe. To właśnie oni w dzisiejszych czasach nie wiedzą, czego się od Nich oczekuje. Czy dostaną w zęby, bo nie podali swej pani futra w restauracji i tym samym nie okazali Jej szacunku, czy dlatego, że podali, i tym samym nie uznali jej za człowieka godnego równouprawnienia.

usta - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

Wszystkim Panom składam dziś Walentynkowe życzenia. Bez Was nasze marne przemijające szybko życie, nie miałoby właściwej temperatury… Bez Waszych rzeźbionych ust ani malarstwo, ani rzeźba, ani fotografia, ani życie nie miałyby właściwego wymiaru…
A ja? Co najbardziej lubię robić z facetami? Oczywiście, rozmawiać z Nimi i Ich fotografować –  wtedy potrafię docenić Ich prawdziwą wartość… Bo wtedy Oni są naprawdę sobą…

usta - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

10:38, monika.kielbowicz
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 lutego 2011
Czy czekam na wiosnę?

Cieszę się, że mieszkam w Polsce. Bynajmniej nie z tego powodu, że mamy mądrych polityków, przejrzyste prawo podatkowe i sąsiadów, którzy nie żywią wobec nas bezinterownej zawiści. Nie chcę oddalać się stąd na dłużej  z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze, mogę jeść na co dzień kiszoną kapustę  oraz niewymiarowe ogórki, po drugie, mamy cztery pory roku.  Żadnych pór deszczowych czy białych nocy. Mój organizm  przyzwyczaił się organicznie do tego terytorium. Kiedy myślę o tym, że w lutym miałabym zamienić naszą zimową pluchę na palmy krajów nieco cieplejszych, odczuwam dreszcze na całej planecie mojego ciała. Ono - od momentu, w którym opuściło bezpieczny brzuszek mojej Mamy, odnalazło się w Matce Ziemi poprzez zakorzenienie się w najbliższym obszarze – czyli mniej więcej w promieniu 500 km od mojego pempka.

zima - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

Nie jestem kosmopolitką, obywatelką świata i statkiem na morzu antropologicznych przygód. Bez zimy moja flora bakteryjna chyba by oszalała z tęsknoty, chociaż zima to czas ciężki. I to nie dlatego, że jest zimno, a zaspy śniegu nieuprzątnięte z ulicy Marszałkowskiej w Warszawie , ale dlatego i pomimo tego, że polska zima to naprzemienny czas –  śniegowych bałwanów oraz szarych bezdennych pustek, kiedy dziurawe chodniki są pełne zdziczałych kup, a ponure drzewa pozbawione liści. Kiedy wstaje się rano  i chwyta się kaloryfer za żebro, by nie spaść w otchłań schizofrenii. Rano – a w południe padają płatki zamarzniętej wody. I tak do wieczora. A czas jakby się zatrzymał.  W zatrzymanym czasie nie istnieje przemijanie i nawet nieboszczyk udaje, że nie ma śmierci. Jest tylko piękno snieżnych fraktali. W zimie nawet nie tęsknię za wiosną – czasem, w którym budzi się życie, czasem,  który pędzi jak szalony ku listopadowej trumnie. Czy mogłabym istnieć gdzie indziej i kiedy indziej? Czy mogłabym pozbawić mój obiektyw zabawy z białymi, wirujacymi po niebie płatkami śniegu? Mój obiektyw, który wciąż zastanawia się, jak te płatki uchwycić artystycznie? Hmm… On się zastanawia, a ja chwytam jakkolwiek, bo nie jestem artystą, tylko chwytaczem. Więc zanim uchwycę, toczę z moim obiektywem walkę. Ja chcę jakkolwiek, a On artystycznie.  Artystą  był Leonardo, który sam chwytał pędzel w rekę, który malował sfumato,   mgiełkę poprzedzajacą plan, na którym widnieje model . Podobno tak nasze oko widzi powietrze.  Nawiasem mówiąc, uchwycone przeze mnie płatki śniegu wychodzą często jak jedno wielkie sfumato, a nie jak zatrzymane w czasie fraktale. I zastanawiam się wtedy, czy to ograniczenia  mojego obiektywu, czy też moje własne?

zima - Monika Kiełbowicz - Monika Kielbowicz

14:12, monika.kielbowicz
Link Dodaj komentarz »
1 ... 11 , 12 , 13