Tagi
RSS
niedziela, 28 sierpnia 2011
WSPOMNIENIA BIESZCZADZKIE - DMUCHAWIEC

czwartek, 25 sierpnia 2011
BIESZCZADZKIE WSPOMNIENIA - DROGA

- Lucky! Ale jazda, co?!

- Co Franz?

- Jazda! Nie widzisz?!!!

- No nie, Lucky! Otwórz oczy!

- Przecież wiesz, ze nie mogę... nie mogę i już!

- Na chwileczkę, proszę!

- Ale jeśli coś mi... no tego..., to będzie twoja wina...

- Proszę...

- Franz, dlaczego ja ci tak ulegam?!! Będą z tego kłopoty, zobaczysz... No dobra, ale na trzy sekundy.

- No to raz... dwa... i... trzy!!!

- Lucky! Widzisz, jak pięknie?!

- O Matko!!! Franz, jakoś mi tak... no... nieeuklidesowo...

- Co?! 

- Franz, chyba odlatujęęę...

- Fraaanz...

- Lucky, no co ty?!! Ja nie chciałem! Lucky, obudź się!!! O Matko!!!Czy jest tu doktor?!!! Nie wygłupiaj się! Co ja teraz zrobięęę??? Lucky, masz chociaż dowód ubezpieczeniaaa...?

niedziela, 21 sierpnia 2011
BIESZCZADZKIE WSPOMNIENIA - JARZĘBINA

poniedziałek, 15 sierpnia 2011
ŻYCIE NA ZŁOMOWISKU

sobota, 13 sierpnia 2011
WSPOMNIENIA BIESZCZADZKIE - RDZA

- Lucky, fajne są te twoje pocztówki, takie poetyczne, ale…

- Ale?

- Ale mi czegoś na nich brakuje.

- Tylko nie mów, Franz, że ludzi!

- No, nie… Jak mógłbys pomyśleć ???

- Franz! Chyba nie starego żelastwa!?

- No właśnie. Zobacz tylko!

 

- Słuchaj, stary, śliczny krajobraz, ale ja nie po to jadę przez pół świata do Wetliny, żeby się złomem zachwycać! I wiesz co? Taniej by ci było zostać w Warszawie!

- Ty, Lucky, nie rozumiesz poezji bieszczadzkiej rdzy. Tylko tam jest na każdym kroku, w każdym malowniczym  kąciku. I tylko tam ma duszę!!!

- I co, może jeszcze tęsknisz za tym złomem?!

- A! Żebyś wiedział!A najbardziej za moją Śrubą.

- ?!!!

- No, tą z przystanku. Bo ja też jestem taką zardzewiałą Śrubą… I wiesz, ja bym tak chciał gdzieś w przestworza… czy po oceanach…   A jestem wkręcony i nie mogę się ruszyć. Próbuję się wyrwać, jak ta Śruba, ale mi się nie udaje… I chyba się nie uda… No, może kiedy się zupełnie rozpadnę i moje prochy rozwieją się w nicości…

- Franz, ziomusiu kochany, doprawdy wzruszyłem się, ale wybacz, skrzypisz jak stare zawiasy.  To może od razu się rozpadnij, nie jedź w żadne Bieszczady co roku, nie trzymaj mnie za łapę, kiedy się boisz przepaści i, przede wszystkim, wyrzuć aparaty i wszystkie swoje obiektywy.

- Nie! Tylko nie obiektywy!!!

- A co, jesteś do nich przyśrubowany?!! Chłe… chłe…

- No tak… Nie… Bo… Nie wiem… Ale chyba to takie moje skrzydełka… I w ogóle lubię patrzeć na Światło przez obiektyw…

-  A, czyli że z tą Śrubą to taka lekka ściema? A tak w ogóle to lubisz sobie polatać? I dobrze że przez obiektyw, bo jakbyś tak spojrzał prosto w Słońce, to by cie oślepiło i rozbiłbyś się o glebę?

- Lucky, ty to zawsze odwrócisz kota ogonem!

- Wiesz co, Franz, ja też tęsknię za Wetliną… Tylko mojego kota nie ma kto odwrócić…

- Lucky!!!

Lucky, ale on też jest rdzawy!

No to po diabła robiłeś Black&White!

Nie wiem, chyba tak nastawiłem parametry!

 

wtorek, 09 sierpnia 2011
WSPOMNIENIA BIESZCZADZKIE - POCZTÓWKI

niedziela, 07 sierpnia 2011
POŻEGNANIE Z BIESZCZADAMI

- Lucky, ty to masz fajnie. Jesteś taki duży i puszysty, i kobiety cię  lubią...

- Jakie kobiety!?  Nie licząc tych lalek ze szlaków,  to  na palcach jednej ręki mógłym policzyć jakieś bardziej sensowne egzemplarze, no może na palcach dwóch rąk. A że puszysty, to mi tylko ciężko chodzić  i wyszukiwać co lepsze kąski. A i tak inni są z przodu...

- Ale w ogóle mógłbyś policzyć! Ja to ani szczęścia nie mam, ani postury.

- Franz, chłopie, ty to przede wszystkim marudzisz jak baba w trudnych dniach, ale tylko do mnie. Na szlaku jeszcze do żadnej nie zagadałeś. Poza tym, wiesz, że kobiety nie mają dla mnie większego znaczenia. A w ogóle, jak się jakaś dziewczynina z kółka filozoficznego w tobie zabuja, to nie wiadomo, gdzie uciekać. Nawet mój smartphon musi udawać, że ma inny numer!

- Lucky, ale ja nie mam nawet smartafona! No to jak mam zagadać?

- Franciszku Kazimierzu dwojga imion, normalnie! Idzie, fajna, kostiumik albo topless i  czeka na zagadywanki. Ty stajesz i coś mówisz - i gotowe, enter.

- Nie mów tak do mnie, jestem Franz i tylko Franz! No, ale co mam mówić?

- Wszystko jedno, byleś, chłopie, nawijał! Już tyle szlaków razem przeszliśmy, że mógłbyś się czegoś nauczyć wreszcie! Nawiasem mówiąc, Franz, zatkaj się teraz na chwilę i podziwiaj, to nasze ostatnie chwile razem...

- Co?

- Widoki, ziomie, widoki!

- Ale ja pytałem, co powiedziałeś?

- Że masz się zatkać, znaczy ryjek.

- Ale ja pytam, co to znaczy, że ostatnie chwile razem. Chcesz mnie opuścić?

- Czasami, Franz, odnoszę wrażenie, że zupełnie nie kumkasz. Ostatnie chwile z widokami! przecież wiesz, że cię nie opuszczę, pomimo iż czasami mam cię naprawdę full przesyt - fed up po prostu.

- Lucky, gdyby nie ty, to nie wiem, co by sie ze mną stało, chybabym w jaką bieszczadzką przepaść skoczył... Tylko ty mnie tolerujesz... Bo nawet ja sam siebie nie toleruję. Ale dlaczego mnie znosisz jeszcze?

- No przecież ci nie będę opowiadał bzdur o męskiej solidarności. Nie jestem, w ogon misia, Hamingwayem. Wiesz, chyba, że  i ty tylko mnie tolerujesz.

- Jak to?

- A tak to, nie wiedziałeś? Franz, chłopie, przestań już filozofować, przecież to nasza ostatnia wycieczka w tym roku, czy nie możesz trochę bardziej skupić sie na krajobrazach?

- Mógłbym, ale mi się łzy cisną do oczu...

- Franz, spójrz tam, daleko... Tylko szybko!!!

- A dlaczego?

- No, bo ci ptaszek odleci!!!

- No to co, że odleciiii... A niech sobie odlatuje!!!

 

środa, 03 sierpnia 2011
NARESZCIE RAZEM